środa, 15 kwietnia 2015

Golgota, Pan Cejrowski i książka o Jezusie

Dziś rozpoczynamy Przygody z książką ---> KLIK. Długo się zastanawiałam, którą książkę wybrać jako pierwszą, co z nią zrobić, jak do niej podejść. I wybrałam tę, która akurat jest u nas w tej chwili w codziennym wieczornym czytaniu. Od trzech dni. I myślę, że pozostanie na dłużej.



 
W zasadzie to nie jest jadna książka, a cykl pięciu książek. O tematyce biblijnej.
Tak się złożyło, że tym razem jest wszystko na odwrót. Najpierw był Teleekspress, a potem program pana Cejrowskiego. Akurat pojechał do Izraela i odwiedzał Grób Pański. Przeszedł Drogę Krzyżową, zajrzał do kamiennych grobów, poopowiadał o tradycyjnym obrządku pogrzebowym i Zmartwychwstaniu.
Nie jesteśmy szczególnie religijną rodziną. Nie chodzimy do kościoła co niedziela, ale rozmawiamy dużo o Bogu w domu. Wynika to głównie z potrzeby rozmów o tych tematach z inicjatywy Ryśka. To on dopytuje o co chodzi, jak to jest, dlaczego Jezus Zmartwychwstał, czemu Aniołowie upadli i tysiąc innych pytań, a wśród nich „Czy Jezus umarł tu w Pierrogamie?” – bo zobaczył w stołówce krzyż na ścianie. Żyjemy w kręgu kultury chrześcijańskiej, nie wyobrażam sobie, żeby dziecko – nawet niepraktykujących rodziców – nie znało Biblii. Ale Biblia to rzecz dla dzieci trudna. Próbowałam czytać mu „Biblię dla dzieci”, którą kupiłam podczas wakacji na Kindla. Niektóre opowieści były super, ale inne były zwyczajnie za trudne dla trzylatka.
Rysiek ostatnio jest bardzo zainteresowany tematem modlitwy, osobą Jezusa, śmiercią i wiecznością. I nie odkładam tematu na później, bo uważam, że jest to świetny moment, że dowie się tego w domu, a nie na katechezie, gdzie być może będzie to już dla niego nudne, przekazane zbyt infantylnie, albo – jak to zwykle bywa, niestety – osoba katechety (zakonnicy, księdza, nauczyciela) będzie nielubiana przez dzieci, rodziców i nauczycieli.
I wtedy z pomocą przyszła moja mama. Przechowuje ona wiele ciekawych książek z mojego dzieciństwa, ze swojego dzieciństwa, z dzieciństwa mojego brata. I raz na jakiś czas przypomni się jej, że ooo... przecież była taka książka. I rzeczywiście. Były takie książki o tematyce biblijnej, które dzieci uwielbiają. To cykl "Wierni przyjaciele".
 
 
 

 
W książkach na stronie jest naprawdę niewiele tekstu i obraz odpowiadający dokładnie temu, co czytamy. Pamiętam z dzieciństwa, że kochałam te ilustracje, bo były takie kolorowe, takie realistyczne, takie na całą stronę. Wyjątkowe pozostają także dziś, bo są to obrazy namalowane pędzlem, obrazy trochę jak z kościoła albo ze ściany pobożnej ciotki. Tylko, że ich żywe kolory bardzo przyciągają wzrok.
 
 
 
 


Wśród opowieści znaleźć można te najbardziej lubiane przez dzieci - jak o arce Noego czy Bożym Narodzeniu, ale myślę, że kluczowym kryterium doboru jest występowanie w opowiadaniu choć jednego bohatera dziecięcego. A nawet jeśli w Biblii go tak naprawdę nie ma, to w tych opowieściach się pojawia. Dlatego dzieci słuchają tych opowieści jak oczarowane.


Opowieści nie są ułożone chronologicznie, każda książka zawiera 4-5 historii, naprawdę bogato ilustrowanych i pokazujących dokładnie to, co w historii jest opowiedziane. Moja ulubiona historia to ta o Mojżeszy znalezionym w koszu przez piękną egipską królewnę, ale Rysiek woli opowieść o Dawidzie i Goliacie.

Jest o czym czytać, jest co opowiadać. I jest mnóstwo pretekstów do pytań. Czasem bardzo trudnych pytań. Na przykład dlaczego bracia sprzedali Józefa? Czy dziś sprzedaje się dzieci? Widzicie - niby czasem infantylnie opowiedziane historie stawiają i tak bardzo ważne pytania.


Cieszę się, że wpadły nam w ręce te książki. Jedna część starcza akurat na wieczorną porcję lektury, wprowadza na odpowiednim poziomie w świat tradycji biblijnej, a jednocześnie daje wspaniałą bazę pod późniejsze przygotowanie literackie. Naprawdę niekoniecznie dla osób wyjątkowo religijnych. Zresztą strefa duchowa dzieci i ich wyjątkowa religijność jest dla mnie od dawna tematem do myślenia.



Polecamy. Sprawdzone na żywym organizmie.








16 komentarzy:

  1. kupiłam ostatnio Biblię dla dzieci, ale nie czytaliśmy jeszcze. Wasze książeczki takie "zwyczajne" książki dla dzieci więc i fajnie się czyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czyta się dobrze. A dzięki temu, że zdania są krótkie i zrozumiałe, to naprawdę się czyta, a nie odpowiada na sto pytań na stronę :-)

      Usuń
  2. Świetna pomoc, mogłaby nam się przydać. Ale pewnie już nie do dostania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sprawdziłam i okazuje się, ze nie tylko jest nowe wydanie, ale jakieś poszerzone o tematy do rozmów. Przynajmniej tak piszą na allegro.

      Usuń
  3. My również mieliśmy "podejścia" do Biblii dla dzieci, ale nie porwała dziewczynek ani nas. Faktycznie za trudna. Co do dostępności w sklepach Twojej dzisiejszej propozycji - sprawdziłam na szybko na Allegro i są: http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=wierni+przyjaciele&bmatch=seng-v6-p-sm-isqm-2-ce-0113. Dzięki za ten wpis. Przydatny :) pozdrawiam, Aga, Mamatywna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Też zerknęłam na allegro i rzeczywiście nawet to cały czas wydawane jest. I uzupełnione. :-) My oprócz Biblii próbowaliśmy "Mitologię" Parandowskiego. Ta akurat znacznie lepiej się przyswajała. Ale też było więcej pytań niż czytania.

      Usuń
  4. Pamiętam z dzieciństwa swoją Biblię dla dzieci, największe wrażenie robiły na mnie ilustracje, nawet jak nie rozumiałam w pełni tekstu, nie mogłam oderwać się od obrazkowych opowieści ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak ja. Ale z kolei Biblii w obrazkach z dzieciństwa znaleźć nigdzie nie mogę, a musi gdzieś być...

      Usuń
  5. Biblię czytałam Oliwce, kiedy miała 4 latka. Była bardzo zainteresowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i na nas przyjdzie czas Biblii. To w końcu Księga Ksiąg.

      Usuń
  6. Cały czas ubolewam, że moja matka powyrzucała wszystkie nasze książki z dzieciństwa. Pamiętam, że i ja jako dziewczynka miałam którąś z książek z tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż szukam pudełka, gdzie jest część "Poczytaj mi mamo" oraz takich podłużnych z serii Łódzkich Wydawnictw Filmowych (jeśli się nie mylę). I wierzę, że to pudełko nie trafiło do innych dzieci, tylko wciąż gdzieś zalega na strychu. Będę wertować w najbliższym czasie. Szykuje się może wpis sentymentalny. Trzymajcie kciuki ;-)

      Usuń
  7. mam je u siebie na półce. i jako dziecko uwielbiałam te ilustracje - teraz syn przygląda im się z takim samym zaciekawieniem. obecnie może nie do konca wpisują się w mój gust, ale doceniam, ile trudu kosztowało tak staranne wydanie książek, w których każda strona to pełnoprawny obraz! historie skłaniają do rozmów na tematy ważne i potrzebne. świetna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasem razi infantylny sposób opowiadania, ale Rysiek jakoś tak to gładko przełyka. A ostatnio powiedział: "Babciu, moja wiara jest naprawdę wielka".

      Usuń
  8. Moje książki niestety oddałam jako nastolatka. Teraz bardzo żałuję. Dodatkowo chyba nie były za mocno szanowane... Szkoda, szkoda. Wiem, że książki dzieciaków będę trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, też sobie to obiecałam, chociaż księgozbuór stale rośnie. No trudno, zarośniemy książkami, ale warto. Wnuczęta się ucieszą. :D

      Usuń