piątek, 16 stycznia 2015

Gdzie jest zima?


Ni ma! A dzisiaj to wybitnie wiosenna pogoda, wybraliśmy się więc na spacer po centrum Warszawy. Oczywiście celem nadrzędnym było Muzeum Ewolucji - które znam już na pamięć i Rysiek też, ale zawsze warto wejść i sobie odświeżyć wiedzę o wykopaliskach z Krasiejowa i odkryciach z pustyni Gobi. :-)


 
 
 
 
A potem przeszliśmy się przez Plac Grzybowski, próbując zajrzeć w bombki i inne jeszcze świąteczne ozdoby. Szczerze powiedziawszy brak śniegu w ogóle nie przeszkadzał, bo od razu powstała teoria, że przyszliśmy obejrzeć Gwiazdę Śmierci, tunel czasoprzestrzeni i wehikuł czasu.  
 
 




Bardzo ta zima dziwna w tym roku, naprawdę. Mam nadzieję, że jeszcze się zdarzy chociaż kilka dni śniegu i mrozu, bo tak bardzo bardzo marzy nam się bałwan!





 
 
Za to dzięki takiej pogodzie udało nam się przejść naprawdę spory kawałek - bo aż do Ogrodu Saskiego, gdzie Rysiek już praktycznie padał, ale jak tylko zobaczył plac zabaw - nagle ożył. I na tym placu spędziliśmy ponad pół godziny! W środku zimy! Na zjeżdżalniach, huśtawkach, w piaskownicy (!), na karuzeli i drabinkach! Na świeżym powietrzu i bez umarzniętej pupy! Jednak są pewne plusy!
 
 
 
 
 
 
 
Z dużą dawką odzyskanej energii - kto by pomyślał, że dodatkowe jej pokłady drzemią w szaleńśtwach na palcu zabaw - poszliśmy aż do Wizytek, skąd zgarnął nas na obiad Paweł.
 
 
 
Taki dzień! Taki piękny, piękny dzień!
 
 
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz