piątek, 14 listopada 2014

Portret

Ze wszystkich plastycznych technik najulubieńsza to farby. Próbuję przemycić Ryśkowi suche pastele (nie za bardzo), tłuste pastele (no nie do końca), kredki świecowe (można trochę pobazgrać), ołówek (owszem, kółka i kreski, a potem świetny do dziurawienia kartki...). Zawsze wygrywają farby.

 I oto powstał portret pt. "Tatuś na łódce".






Kiedyś rozmawiałam na temat malowania przez dzieci z artystą malarzem. Jego syn maluje takie obrazy, że buty spadają, a ma 12 lat. Jak miał 7 malował lepiej niż większość dorosłych. Rada - podglądał tatę przy pracy i do zabawy dostawał głównie farby. Aż takich zdolności nie mam i nie zajmuję się malowaniem zawodowo, aż takich ambicji nie mam, żeby wychowywać od razu artystę malarza. Ale jedna rada pana malarza bardzo mi wtedy pomogła - nie wymagaj od niego niczego, daj farby i pozwól być ekspresyjnym!







I rzeczywiście na początku było tylko ciapcianie, mazanie w jednym miejscu (kartka często wyglądała jakby na nią ptak narobił. I to gigant.) Raz na sto zdarzało się, że wychodził obraz ---> KLIK, a teraz jest coraz lepiej. To znaczy kartka zaczyna być wykorzystywana w całości i powstają obrazy.







Także dziś nagle, ni stąd ni zowąd Ryś powiedział: "Chcę namalować portret". Proszę bardzo - farby, pędzel, papier i woda - i do dzieła.






Całość uzupełnił własnoręczny podpis artysty ;-). Zobaczcie jaka to radość na buzi!


A ja z roztargnienia napiłam się wody, myśląc że to moja kawa... mniam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz