sobota, 28 marca 2015

Star Wars i lego czyli zrób to sam




Lego to połowa naszego życia - jak ktoś chce zająć czymś chore dziecko, znudzone dziecko albo dziecko, które ma problemy ze skupieniem - polecamy klocki lego. Bo można z nich ulepić cały świat. Jak wiecie, u nas królują Gwiezdne Wojny. Mamy sporo gotowych zestawów Lego Star Wars (teoretycznie mamy, bo oczywiście zostały rozebrane i przebudowane). Niestety, niektóre zestawy pozostają na razie na sklepowych półkach, a wciąż się o nich marzy. Ale od czego są te pełne kuwety klocków? Od czego jest Tata? Bo można mu powiedzieć cały swój pomysł i wymagać! ;-) Powyżej R2D2 i C3PO - ale żeby byli duzi tato, duzi! I żeby R2D2 miał kręconą głowę i nogi ruchome! Proszę bardzo!




Transportowiec gwiezdny, z dużą powierzchnią ładowną - tak żeby mogło wejść dużo, dużo robotów. I żeby jedzenie mogli wozić ze sobą.






Sokół Millenium ze świecącym tyłem oraz Xwing Starfighter. Okupione wieloma godzinami wspólnych prób i błędów, poprawek i poszukiwań właśnie tego klocka! Ale efekt finalny - WOW! Aż dziw mnie bierze, że tylko patrząc na zdjęcie, można zrobić tak fantastyczne budowle!







Xwing ma ruchome skrzydła - do trybu lotu i trybu ataku. Oraz miejsce na R2D2.







A gdy mała siostra akurat beczy, a Padawan akurat potrzebuje spokoju, by nucić gwiezdne przeboje, najlepiej sprawdzają się wyciszające słuchawki (tzw. stadionówki).






I weź tu odmów takiemu fanowi, o takich błagalnych minach. Odmów mu i powiedz, że nie poświęcisz swojej sobotniej dozy odpoczynku, powiedzmy 7 godzin, i nie złożysz dla niego wielkiego pojazdu kosmicznego...







Nie wiem, czy wiecie, ale szturmowcy chodzili w kapciach. Przynajmniej w domu. My tam chodzimy na bosaka, nawet nie mamy kapci, ale cóż - szturmowcy to mięczaki... Łażą w kapciach i taka jest prawda!


Niech Moc będzie z Wami!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz