piątek, 7 lutego 2014

Angielski, niemiecki - jaki chcecie

W porządnym przedwojennym żydowskim domu mówiło się każdego dnia tygodnia w innym języku - i dzieci siłą rzeczy mówiły w tylu językach, ile znali rodzice. W Skandynawii telewizji się nie dubbinguje ani nie ma lektora - tylko napisy. Zanim dziecko zacznie czytać, już umie mówić po angielsku (najczęściej biernie), bo bajki ogląda po angielsku albo niemiecku.






Dzieci z rodzin wielojęzycznych mają łatwiejsze zadanie, chociaż zaczynają mówić nieco później. Za to od razu mają dwa albo trzy języki do dyzpozycji. Nie jesteśmy dwujęzyczni, ale też się staramy, żeby w jak najmilszy sposób nauczyć się języków obcych. I muszę się pochwalić, że idzie nam całkiem dobrze. Rysiek z pamięci śpiewa już wiele piosenek po angielsku, umie nazwać zwierzęta, kolory i niektóre rzeczy do jedzenia. Wszystko bez wysiłku i z radością, co moim zdaniem jest największym sukcesem i najważniejszą zasadą - nic na siłę! Poza tym uczymy się także rosyjskiego i niemieckiego. Zasady nauki każdego języka są takie same: systematyczność, dużo dobrej zabawy i częsty kontakt z językiem.


Co nam pomaga w nauce?

1. YouTube i Mother Goose Club
Piosenki zilustrowane są dosłownie i w czasie śpiewanych słów widać, o czym się śpiewa. Ponadto większość piosenek ma tekst na górze ekranu. Proste dziecięce piosenki z łatwą melodią wpadają w ucho i znamy je wszyscy na pamięć (prawie wszystkie). Oprócz Mother Goose Club na YouTube jest wiele innych kanałów z piosenkami, które często oglądamy. I teraz nasza rada praktyczna. Piosenek uczymy się codziennie, bo ja codziennie biorę prysznic. A Rysiek czeka na ten moment, bo wie, że będzie mógł pójść ze mną do łazienki, gdzie na koszu od bielizny postawię komputer, żeby mieć go na oku i żeby mógł się pouczyć piosenek. W ten sposób regularność nauki jest zachowana bez zastrzeżeń.

2. Baby Beetles
To także dziecięce piosenki, zaśpiewane przez 4 żuki. Są to piosenki na sam początek nauki - mają bardzo niewiele słów - w zasadzie każda piosenka składa się z jednego-dwóch prostych zdań. Są dostępne w zestawach płyt DVD+CD (można zabrać ze sobą do samochodu, ale my śpiewamy je z pamięci).







3. Ulubione bajki w innym języku
Na sam początek możemy polecić Maisy Mouse oraz Spota jeżeli chodzi o język angielski, Zresztą akurat w tym języku można znaleźć większość lubianych bajek, właczając to, co być może macie na DVD. Jeżeli mowa o języku niemieckim, naszymi ulubionymi bajkami są TroTro oraz Pippi Langstrumpf. W rosyjskim pomaga nam Masza, piękna rosyjska animacja, przesycona poczuciem humoru - bawi się przy tym cała rodzina. Jakoś się tak złożyło, że jak dana bajka, czasem przez przypadek, będzie puszczona w innym języku, zaczynamy się krzywić i wiemy o razu, że coś jest nie tak. :D



 
 
 

4. Znajomi innojęzyczni i podróże - bo dziecko widzi, że to nie nauka bez sensu, ale sposób komunikacji. Choć na początku Rysiek jest wycofany przy takich spotkaniach, po chwili już zaczyna zachowywać się normalnie i wydaje mi się, że przysłuchuje się ze zrozumieniem, albo chociaż próbuje zrozumieć.

Może ktoś mi zarzuci, że oglądamy dużo telewizji - jak się nad tym zastanowię i zsumuję czas, który spędzamy przed komputerem lub telewizorem, to rzeczywiście nie wychodzi go mało, ale... Każdy lub prawie każdy raz, kiedy siadamy przed telewizorem jest przemyślany i w jakimś celu. Kiedy zdarza nam się oglądać bajki dla czystej rozrywki, to zazwyczaj czerpiemy garściami inspiracje do późniejszych zabaw, rysowania lub nowych zwrotów i słówek.

Nie chcę nobilitować telewizora, ale też nie uważam, żeby jego mądre wykorzystanie odbywało się ze szkodą dla dziecka. Nie wiem, czy w dłuższym czasie okaże się, że Rysiek będzie pięknie mówił po angielsku, niemiecku i rosyjsku, ale wiem, że na pewno wiele zapamięta i będzie mu łatwiej nauczyć się języka w przyszłości.

Na sam koniec polecam Wam trochę skakania po łóżku! To ostatnio jedno z ulubionych naszych zajęć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz