środa, 14 października 2015

"Kometa nad Doliną Muminków" - czytelniczy numer jeden

Od jakiegoś czasu "Kometa nad Doliną Muminków" jest książką, która nam towarzyszy. Czasem czytamy ją co dzień do snu, a czasem po jednym rozdziale. Najczęściej rozdziały szósty i siódmy. A nasza książka, odziedziczona moim bracie i po mnie, jest zaczytana na śmierć i ma już trzy tomy ;-) A mimo to czytamy ją z chęcią i chyba czas, żeby kupić kolejne wydanie.







Co ciekawe inne części Muminków nie budzą w ogóle entuzjazmu. Przymanjmniej te książkowe, bo słuchowisko "Lato Muminków" - owszem. Mam nadzieję, że to się zmieni i będziemy mogli poczytac wszystkie części. Tymczasem złowrogi krajobraz, pustka i świat w obliczu zbliżającej się komety budzą naprawdę wiele entuzjazmu i zaciekawienia.

Latem udało nam się narysować kredą te gorące zmagania Muminka i reszty stworzonek. Zmagania ze strachem, poczuciem zagrożenia i walką z czasem. To niesamowice ważne dla czterolatka - włącza się abstrakcyjne myślenie i pojawiają się jakieś lęki i obawy. Tymczasem Muminek (z którym Rysiek się w ogóle nie identyfikuje, raczej wybiera - i słuszne - Ryjka. Bo na razie to on pojękuje "daleko jeszcze?" albo "wcale mi się nie chce") jest bardzo pozytywnym bohaterem, odnajdującym radość i przygodę w każdym możliwym zdarzeniu, nawet z pozoru niebezpiecznym i budzącym strach (przynajmniej w Ryjku).










I takie dialogi nam towarzyszą na przykład:
R: A dlaczego ten Ryjek taki był? Co on chciał?
Ja: Wiesz, Ryjek chciał wszystko mieć. Chciał zabrać te rubiny sobie na zawsze. A Włóczykij tylko lubił podziwiać świat. Jak idziemy na łąkę, i rosną tam kwiaty...
R (przerywa mi): To Ty jesteś Włóczykijem, a ja Ryjkiem. Ale ja dla Ciebie zrywam, a nie dla siebie!




 
 
 





 
 
 
 

 
 
 
 


 
 
 
 
 
Oto i dzieło! Duma mnie matczyna rozpiera, bo przy szkicu ramowym całość pracy została wykonana zupełnie samodzielnie. Przedszkolne doświadczenia z plasteliną uczyniły cuda! Aha i co najważniejsze, to pomysł też wypłynął od wykonawcy.
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 

Dla tych, którzy jednak mieliby jakieś wątpliwości - oto wędrowcy - Włóczykij, Muminek, Panna Migotka ze złotą grzywką, Migotek oraz Ryjek w obliczu zbliżającej się komety. W oddali widać Góry Samotne.
 

Bardzo, bardzo lubię czytać Muminki, bo wyjątkowo dzieci przekładają sobie ten abstrakcyjny świat różnych driad i leśnych duszków na swój dziecięcy żywot. I bardzo lubię Mamusię Muminka. Jest fantastyczna i cieszy się ze wszystkich osiągnięć swojego Muminka. Ja pewnie bym drżała z przestrachu, gdyby mój syn zniknął w obliczu końca świata, a ona nie! Jeszcze namówiła go, żeby poszedł i dowiedział się od naukowców, co się tak naprawdę dzieje. To coś, czego bardzo chcę się od niej nauczyć.



Do plastelinowej wyklejanki zachęciła nas książka:
"Kometa nad Doliną Muminków", Tove Jansson
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1977.

Wpis ten powstał w ramach projektu blogowego „Przygody z książką---> KLIK https://dzikajablon.wordpress.com/2015/10/12/przygody-z-ksiazka-3-blogi-w-projekcie/.








22 komentarze:

  1. My lubimy bardzo Muminki...mało tego, KOCHAMY miłością szczerą i prawdziwą :D A u Was wykonanie plastelinowej pracy, mistrzostwo :) No i moja starsza córa również upodobała sobie Ryjka jako przyjaciela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie, że Ryjek (w tej części) porwał rónież dlatego, że miał kotka... A kotyi to jest leitmotiv naszego życia. :-) Przekażę autorowi wyrazy uznania :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam Muminki! :) To takie ciepłe i pouczające opowieści, mimo że przedstawione nie wprost. Myślę, że twój synek dobrał część idealnie dla siebie, w tym wieku strach jest największym wrogiem, a w Komecie jest o tym bardzo dużo.
    Natomiast zabawy cudne! Już zapomniałam jak dużo fajnych rzeczy można zrobić z plasteliną ^_^
    PS. Moim ulubionym bohaterem wszystkich części jest Włóczykij, chyba dlatego, że nieco przypomina kota z charakteru, a ze mnie straszna kociara ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile niefajnych rzeczy można zrobić z plasteliną... Marzenie... Obrus w każdym razie (na szczęście nie kanapa) do lamusa pójdzie... ;-) Zapomniałam o podstawowych zasadach BHP podczas swobodnego dostępu do plasteliny ;-)

      Usuń
    2. Mam tę myśl z tyłu głowy, dlatego do nowego domu mam zamiar zakupić jakieś tanie i przyzwoicie wyglądające graty na "odchowanie dzieci", ładne i porządne sprzęty zakupię jak podrosną i nabiorą choć podstawowego szacunku dla własności xD

      Usuń
  3. Uwielbiam Muminki, Młoda jeszcze nie bardzo jest nimi zainteresowana ale uważam, że to tylko kwestia czasu, żeby je pokochała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki! Podobno świat dzieli się na tych, którzy uwielbiają Muminki i na tych, którzy ich nie trawią... My tam kochamy! :-)

      Usuń
  4. Niezwykła jest ta dziecięca identyfikacja z bohaterami :) "Ja jestem..., a ty..." - jakbym słyszała moją córkę :)
    Piękna, pełna emocji i zaangażowania praca!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muminki! No kocham wprost! U nas ostatnio na urodziny pewna młoda dama dostała zestaw małych plastikowych muminkowych figurek i rozpoczął się szał. Marzę o wyjeździe do Finlandii do muminkowego parku. Może w przyszłym roku się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koniecznie jedźcie! Chętnie poczytam i odczekam jeszcze ze 3-4 lata, żeby pójść Waszym śladem :-) Skandynawia nadal mnie kręci bardziej niż odległe egzotyki (no co poradzić?)

      Usuń
  6. Kochałam Muminki jako mała dziewczynka - niestety Julka nie wyssała tej fascynacji Muminkami z mlekiem matki.
    Może jak pokażę Jej zdjęcia to coś się zmieni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki. A może pokaż jej kawałek jakiegoś odcinka na YouTube? To czasem pomaga :-) chociaż my tym razem w ogóle bez żadnych mediów - a wyobraźnia rozbudzona na maksa

      Usuń
  7. Ja lubię Muminki...syn jeszcze jakoś nie,ale prace nad tematem rozpoczęte;)

    OdpowiedzUsuń
  8. co tu dużo mówić - ja też lubię Muminki :)
    ostatnio zastanawiałam się, kiedy wreszcie będę mogła je czytać z (omc 5-letnim) J. - jak to fajnie zobaczyć, że JUŻ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! Ja ostatnio ambitnie chciałam zaszczepić Narnię... Pierwszy rozdział był wspaniały, a potem "mamo, chyba jestem na to nieprzygotowany"... Trzeba sprawdzić na żywym materiale ;-)

      Usuń
    2. ha! Narnię też właśnie niedawno kupiłam :D (chyba pokażę za 2 tyg. w PzK)
      i też się czaję - chyba na razie poprzypominam sobie sama :)

      Usuń
  9. Któregoś razu mój mąż grzebał przy półce szukając książki na dobranoc dla dzieci. Wyciąga Muminki.
    - A co to za paskudztwa?
    - Muminki! Jak to, nie znasz???
    - Nieee, zawsze mi się wydawały strasznie głupie.
    Ręce mi opadły. - To weź i przeczytaj koniecznie. - Wziął. Przeczytał. Potem kolejny tom i kolejny. Wkręcił się na maksa, bardziej chyba niż dzieci :)
    Jednym słowem Muminki rządzą! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie mam ani jednej ksiązki z dzieciństwa.. :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Muminki pięknie wykonane. Identyczne z pierwowzorami :) Sama uwielbiam Muminki moje dziewczynki już wkrótce je poznają.

    OdpowiedzUsuń